JokaBox

Udostępnij ten post

Witajcie Kochani!

Dziś przychodzę do Was z recenzją JokaBox. Wiele z Was, które na bierząco mnie śledzi wie że bardzo często robię zakupy w jokasklep bo mają fajne ceny. Gdy pojawiła się informacja na temat nowego projektu, którym był box kosmetyczny wiedziałam, że chcę go mieć. Po zapowiedziach spodziewałam się na prawdę sporego WOW. Niestety bardzo się zawiodłam! Jednak zacznijmy od początku :)



Box w przedsprzedaży kosztował 99 zł, póżniej miał kosztować 199zł. Wszystkie boxy rozeszły się w przedsprzedaży. Następnego dnia dostałam paczkę z tajemniczą 1 na kartonie. Paczka była niesamowicie lekka. Gdy ją otworzyłam moim oczom ukazał się brokat do paznokci z Gosh i karteczka z napisem "Spodziewałaś się więcej"? Byłam w szoku... Po czym okazało się, że jest to fakebox, a właściwy dopiero przyjdzie. 



Kilka dni póżniej przyszła paczka z nr 2 i to już był właściwy box. Gdy otwarłam nie było efektu wow. Byłam rozczarowana bo o ile wartość produktów lekko przewyższała koszt box-a to nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. 






Czerwona matowa pomadka? Dla mnie to coś nie przydatnego bo czerwonych pomadek mam ogrom. Dodaje się je do zestawów, kalendarzy adwentowych czy jako gratis. To już jest nudne. Znalazłam też srebrną kredkę... Serio ? 
Mam wrażenie, że tym boxem cofnęłam się w czasie. Zwięczeniem wszystkiego co złe są perłowe cienie. 

Jedynymi produktami z których jestem zadowolona to tusz z Lumene oraz fixer. Dla mnie jest to totalny nie wypał. Ja straciłam tylko 100 zł jednak gdybym kupiła go w pełnej cenie chyba bym płakała przez tydzień bo niestety jest słaby.


Jestem ciekawa co wy sądzicie na temat tego boxa? Piszcie w komentarzach :)

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Dziękuję z całego serducha za każdy komentarz :)